Nie przegap tych dni

Jadąc dziś samochodem po mieście, usłyszałem w radiu dość smutne statystyki, że 60% Polaków w ogóle nie cieszy się z nastania świąt Bożego Narodzenia. Zainspirowany tymi danymi postanowiłem napisać kilka słów do Was :) Być może uda się nam znaleźć kilka sposobów, aby zmienić nieco nastawienie rodaków, a zwłaszcza naszych rówieśników do tego mimo wszystko radosnego wydarzenia :)

Zbliżające się urodziny naszych przyjaciół czy znajomych zawsze wywołują w nas pozytywne emocje. My, młodzi, lubimy przecież od czasu do czasu dobrze się zabawić, a czyjeś urodziny oznaczają najczęściej jakąś dobrze zakrapianą imprezę i... nie oszukujmy się, że nam często wystarcza to już do szczęścia... :) Oczywiście urodziny niosą ze sobą również przygotowania, prezenty, śpiewy, życzenia i wiele innych spraw z tym tematem związanych. I tak co roku, co kilka miesięcy, może nawet tygodni czy dni... :)

Każdego roku pod koniec grudnia czyjeś urodziny doprowadzają nas dosłownie do szału :) Gorączkowe zakupy w centrach handlowych, choinki żywe czy sztuczne, światełka, „Last Christmas” i te wszystkie jednoznaczne piosenki, karpie po żydowsku czy jeszcze inne, mikołaje, prezenty większe, mniejsze w ozdobnym papierze w kratkę, paski, kółka, szlaczki, ciasta, życzenia, fajerwerki, „Kevin sam w domu” i tak dalej, i tak dalej... :) To wszystko przez urodziny, a raczej ponowne narodziny jednego człowieka. Niby jakiś Jezus ponad 2000 lat temu się narodził, ale kto by o Nim pamiętał, kto by tam liczył, ile to już lat minęło... Niemal wszyscy ludzie są ogarnięci tym chaosem i nie mają czasu nawet przez chwilę się zastanowić, kim On tak naprawdę był i dalej jest... Czas goni, a do tych 3 świątecznych dni od 24 do 26 grudnia coraz bliżej, dlatego nie zawracają sobie głowy jakimś Chrystusem, bo jeszcze tak wiele jest do zrobienia w domu przed świętami...

Drodzy młodzi przyjaciele! Czy wyobrażaliście sobie kiedyś świętowanie czyichś urodzin bez głównego jubilata, bez tej najważniejszej osoby? Pewnie nie... Nie dziwię się – ciężko jest taką sytuację pomieścić w głowie :) A z Bożym Narodzeniem, czyli urodzinami Jezusa jest tak rok, w rok... :) Wszyscy „świętujemy” Jego narodzenie już od pierwszych dni listopada po Wszystkich Świętych, ale tak jakby bez Niego... Bo w dzisiejszych czasach dla nas ważniejsza stała się cała ta otoczka, niż On sam... A gdyby nie Jego przyjście na świat, to przecież nie byłoby tego wszystkiego – zabiegania, prezentów, 12 potraw, kolęd, itp. Ta tradycja przerosła nas samych, pogubiliśmy się w niej i straciliśmy prawdziwy sens tych dni... Nie odkryłem tymi spostrzeżeniami Ameryki, bo chyba wszyscy jesteśmy tego świadomi, a mimo to dalej płyniemy z prądem, niczym śnięte ryby... Przepraszam – może to zabrzmiało niezbyt smacznie przed Wigilią :)

Zapytasz pewnie, czytelniku: „No to co z tym fantem zrobić, skoro ten dziwny szał ogarnął już dawno cały świat?”. Zawiodę Cię, bo nie mam dla Ciebie skutecznej recepty... Ale może spróbuj tak na serio potraktować Boże Narodzenie, jak urodziny... Twojego kumpla, babci, sąsiada czy innego ważnego w Twoim życiu człowieka :)

Tak, jak w przypadku urodzin Twoich bliskich, tak i podczas urodzin Jezusa pamiętaj o:
* DOBRYM PRZYGOTOWANIU – przed imprezą trzeba ogarnąć w mieszkaniu, a przed Bożym Narodzeniem trzeba „posprzątać” w swoim sercu. Pomoże Ci w tym z pewnością dobra spowiedź adwentowa :)
* ZAŚPIEWANIU „STO LAT” :) – oczywiście niedosłownie, ale mamy tyle pięknych kolęd... :) aż przykro się robi, że częściej możemy ich posłuchać w radiu, telewizji, niż we własnym wykonaniu.
* ŻYCZENIACH – Chrystusowi nie musisz życzyć zdrowia, szczęścia, pomyślności, bo do niczego Mu takie życzenia nie są potrzebne... :) Ale z pewnością Twoje szczere życzenia bardziej przydadzą się Twojej rodzinie i przyjaciołom.
* PREZENTACH – niech takim prezentem dla Jezusa będzie choćby Twój udział w liturgii Bożego Narodzenia, np. na pasterce oraz z I i II dzień świąt. Ucieszą Go na pewno też inne Twoje prezenty – dobre uczynki względem bliźnich :)
* RADOSNEJ ATMOSFERZE – nie wprawi Cię w nią ani najśmieszniejsza, kultowa komedia obejrzana w telewizji, ani też nie wiadomo, jak pyszne zjedzone potrawy świąteczne. Wyjdź do innych ludzi, spotkaj się z bliskimi, zanieś tę wielką nadzieję i radość z narodzin Chrystusa tym, którzy może właśnie się smucą, którzy cierpią, w końcu tym, którzy... nie wierzą, że Jezus kiedykolwiek był, że On dalej z nami jest i będzie...

Młody człowieku, mój rówieśniku! ;) Być może podczas swojego jeszcze krótkiego życia nigdy nie zwracałeś uwagi na prawdziwy sens i istotę Bożego Narodzenia, być może do tej pory najważniejsze dla Ciebie było to, że miałeś kilkanaście wolnych dni od szkoły, uczelni, pracy, a może sam ulegałeś tej złudnej otoczce i biegałeś z językiem na brodzie przed świętami, a podczas samych świąt odchorowywałeś ten maraton, przejedzenie, przemęczenie... Dlatego apeluję do Ciebie: NIE PRZEGAP TYCH DNI! NIE ZGUB SIĘ W TYM CHAOSIE! PAMIĘTAJ O ISTOCIE TEGO CZASU! ZAUWAŻ MAŁEGO JEZUSA! NIECH TWOJE SERCE STANIE SIĘ DLA NIEGO CIEPŁĄ STAJENKĄ! Amen :) Radosnych świąt Bożego Narodzenia ;)

Zastępujący ten jeden raz Krzyśka w dziale „Szukając wyjścia...” – Tomek ;)

PS. Dziękuję wszystkim tym ponad 500, a może nawet 600 łódzkim studentom (wiem - mnie także ta ilość zaskoczyła ;)), wśród których podczas kilku ostatnich dni na Adwentowych Rekolekcjach Akademickich u salezjanów w Łodzi mogłem czekać, słuchać, widzieć i uwierzyć w Jezusa :) Największe podziękowania kieruję oczywiście dla rekolekcjonisty – ks. Mariana Chaleckiego oraz bełchatowskich dziewczyn sercańskich – Marty, Ani P. i Edytki ;) Cieszę się, że mogłem tam razem z Wami być! ;)